piątek, 29 czerwca 2012

Spotkanie blogerek w Blue City - Backstage

Rozjazdy i wyjazdy, wyjazdy i rozjazdy... i tak powstały blogowe zaległości. Dziś więc relacja z najprzyjemniejszego z nich. 20 czerwca w Blue City (Warszawa) spotkałam się z koleżankami blogerkami. Miejscem spotkania był New Yorker. To właśnie ubrania i dodatki z tego sklepu zagrały główną rolę w sesji zdjęciowej. Tematem była moda ulicy. Mimo, że znalazłam kilka retro ciuszków, które same pchały mi się w ręce postanowiłam być wytrwała - jak moda ulicy to moda ulicy. Na zdjęciach z sesji, które pokaże już niedługo, zobaczycie moje modne oblicze, niech Niemodne Polki szykują mi miejsce na swoim blogu - nadchodzę odziana w hit sezonu;) i przyznam że czuję się w nim bardzo dobrze:)
Przybyło 11 blogerek, tradycyjnie (jak już wszystkie zaprezentują się na swoich blogach) opublikuje zdjęcia z sesji z linkami do blogów dziewczyn:) więc nic wam nie umknie.

Jeszcze w swoich żółtościach, ale już już mam w łapkach ten hit sezonu;)



  
Pełna powaga w czasie szukania ciuchów.....






W międzyczasie zostałyśmy zaproszone na obiad do klubu Lucid.  Obiad przepyszny i dłuższa chwila na rozmowy bo z niektórymi ciągle mijałam się wśród wieszaków;)




Każda z blogerek dostała kosmetyk i próbki kremów od Phenome. Przyznam, że wcześniej nie słyszałam nigdy o ich kosmetykach. Na rynku są od trzech lat. Kosmetyki wyróżniają się zawartością wyselekcjonowanych ekstraktów naturalnych, pozyskiwanych z upraw organicznych. Nie zawierają składników syntetycznych. Co ważne dla niektórych osób, nie są testowane na zwierzętach i składają się w 100% z surowców wegetariańskich. Warto także zwrócić uwagę na eleganckie kartonowe ekologiczne opakowania, wykonane w 80% z makulatury. Firma ogólnie w swych działaniach ma ogromne poszanowanie dla natury.
Kosmetyki przetestowane. Dostałam cukrowy żel do mycia ciała i trzy próbki kremów. Żel ma ciekawy zapach, na początku cukrowy, waniliowy, lekko orientalny, i dość mocno intensywny, później cytrusowy i bardzo subtelny. Wydajny, do tego działa zgodnie z obietnicami producenta i bardzo fajnie wygładza skórę. To najlepszy żel jak kiedykolwiek miałam. Polecam szczególnie osobom, które lubią złożone i ciekawe zapachy - te was nie zawiodą, bo to prawdziwa uczta dla zmysłów, coś czego nie dadzą żadne syntetyki. Kosmetyki nie są tanie, ale moim zdaniem warte swojej ceny.


Czas na makijaż. Do akcji wkroczyła Małgosia makijażystka Marionnaud. Z mojego własnego make upu ostały się tylko oczy, które zostały rozświetlone i dotuszowane. Na moją twarz powędrował Chanel i the Balm. Czym dokładnie zostałam pomalowana napisze przy okazji zdjęć z sesji. Bardzo spodobał mi się odcień podkładu Chanel, mam super jasną skórę, a ten mimo że był jasny nadawał  zdrowy odcień, czego brakuje mi w innych bardzo jasnych podkładach. Gdybym miała inwestować w jakiś podkład, będzie to waśnie Chanel.
 







Torebka którą już intensywnie męczę to prezent od Włoskie Torebki, dla zainteresowanych poziom +1 niedaleko TkMaxx. Moje serce zapałało do różowej - tej w rękach Irminy;) jednak jej serce zapałało do niej szybciej i tak mam jasną w uniwersalnym kolorze:) To pierwsza moja tak porządna i duża torebka, więc moja radość jest wielka:)
  Tak jak zgrabnie ujęła to Zuzia, warto podkreślić, że spotkania w Blue City to coś, co jest dla nas ogromną przyjemnością a nie obowiązkiem wynikającym z umowy;) Nie mamy umów, banerów, nikt nas nie rozlicza czy napiszemy dwa zdania, czy nie napiszemy nic. Na naszych kontach nie pojawia się po spotkaniu żadna sumka - co wiele popularnych blogerek nazwało by naiwnością i chętnie spaliło nas i nasze blogi na blogerskim stosie;) Po spotkaniu zostają fajne wspomnienia, świetne zdjęcia na których nieskromnie przyznam - ładnie wyszłam;) i znajomości, które podtrzymujemy poza spotkaniami i to jest najważniejsze. Blue City to dla nas po prostu coś więcej niż tylko sesja i ciuchy:):) Owszem dostajemy również większe lub mniejsze upominki i nie ukrywamy że jest nam z tego powodu bardzo miło. 
Za miło spędzony czas dziękuję blogerkom oraz przede wszystkim organizatorom - Gosi i Jackowi:):)

Wszystkie zdjęcia wykonał Piotr Sor do którego również wędrują moje ciepłe myśli i podziękowania:)

6 komentarzy:

  1. świetne zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
  2. fajnie..szkoda,że mnie tam nie było.. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna sprawa z tymi spotkaniami,wspólnym spędzeniu czasu na rozmowach o ciuchach,tworzeniu zestawów i zdjęciami. Szkoda, że w Trójmieście nie ma czegoś takiego :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Blue City to zawsze dla mnie wspomnienie tych dni,gdy nasze córki były jeszcze wczesnymi nastolatkami i jezdziliśmy do stolicy,zawsze tam wpadaliśmy :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajna sprawa i świetnie to wszystko opisałaś:)
    Czekam na hit sezonu hehe ;):*

    OdpowiedzUsuń

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję:) :) :)

Autorka bloga nie odpowiada za treść komentarzy zamieszczonych przez czytelników