piątek, 6 lipca 2012

Zółty + biały..... + Moje Macirzyństwo cz. 6

Ten post jak i cały cykl Moje Macierzyństwo ma charakter wspomnień.
Czarne wielkie oczka wpatrywały się we mnie kilka godzin. Mały człowiek nie płakał, nic nie chciał.... patrzył, i patrzył. Leżał tuż obok mnie, nasze twarze były w odległości może 20 cm. Jeszcze wtedy nie myślałam w co ubiorę naszą kruszynkę, miał mniej niż 50cm, wszystko było na niego za duże. Mały człowiek miał już imię, wybrane dwa miesiące wcześniej.  
 

Tych oczu nigdy nie zapomnę, to był błogi stan. Nie wiedzieliśmy jeszcze co nas czeka, nie zdawaliśmy sobie sprawy że te piękne wielkie czarne błyszczące oczka mogą wyglądać zupełnie inaczej, przez myśl nam nie przeszło, że te oczka mogą na nas nie spojrzeć przez wiele godzin. Gdyby ktoś mi wtedy powiedział, że te oczy  przekażą mi jeszcze: nie znam Cię, pokazałabym mu drzwi. 
Przeleżeliśmy cały pierwszy dzień. Po znieczuleniu nie wolno było mi wstawać. Jakiś czas nie czułam nic od pasa w dół, później czucie powracało, ale nie miałam pojęcia czy ruszam palcami czy nie. Nogi wydawały mi się bardzo ciężkie. Dziwne uczucie nie mieć nad nimi władzy. W nocy, gdy wszystko już wróciło do normy, wstałam na chwilę z pomocą pielęgniarki. To podobno ważne. Pierwszy krok nie był łatwy. Sama rana nie bolała tak jak naciągnięte mięśnie/więzadła w okolicach żeber.
Drugiego dnia mieliśmy odwiedziny. Generalnie nie miałam potrzeby, by ktokolwiek mnie odwiedzał. Te były mile widziane, przecież można rzec, brat brał udział w części porodu;) On ma czarne włosy i czarne oczy... podmienili Ci dziecko. Ku nie podmienieniu nie było wątpliwości, na oddziale nie było drugiego tak małego dziecka, ważył troszkę ponad 2700g, do tego na czole syna był spory czerwony ślad po złym ułożeniu i odgnieceniu się od mojej kości jeszcze za życia w brzuchu. Ślad miał zniknąć, minęło kilka lat, jest nadal.
Nigdy nie miałam nic wspólnego z małymi dziećmi, a jak wiadomo dziecko robi kupy, dziecko także siusia i trzeba takowemu dziecku zmieniać pieluchy. Niby nic strasznego, gorzej jeśli pieluchę widzi się pierwszy raz w życiu. Pierwsze przebieranie przypadło pielęgniarce (jeszcze nie mogłam wstawać). Zrobiła to tak szybko, chusteczki, tu w tą, tu we w tą, krem, taka i taka warstwa, ha pielucha, pielucha sięga pod pachy, pozawijamy, pozawijamy, delikatnie zapniemy - gotowe. Po dwóch tygodniach doszłam do tej samej perfekcji, mogła bym to zrobić z zamkniętymi oczami, ale ten pierwszy raz... Nadszedł ten moment, pierwsze przebieranie zajęło mi chyba z 15 minut - jeśli ktoś pobił mój niechlubny rekord, niech da znać;) Syn przez ten cały czas, nie płakał a patrzył bardzo zaciekawiony. Miał strasznie delikatna skórę, troszkę inną niż dzieci urodzone o czasie.
Synkowi lekko nasiliła się żółtaczka, spędził noc pod lampami, wyniki badań wyszły dobrze, dostał szczepionki, zbadał go ortopeda. Lekarz prowadzący oznajmił, że możemy już dziś wieczorem wypisać się, nie czekając do rana. To był dobry wybór, podróż bez korków, bez upałów. Wracaliśmy baaardzo powoli, syn okazał się o wiele za mały na fotelik samochodowy dla noworodków. Trzeba było naukładać pod niego kilka kocyków a o zapięciu mu pasów zapomnieć. Gdy tylko najadł się i zasną wyruszyliśmy....

torebka/bag - Włoskie Torebki (Blue City)
spódnica/skirt - second hand 1zł + DIY
bluzka/blouse - pożyczona na wieczne nieoddanie;)
bransoletka/bracelet - New Yorker
pierścionek/ring - New Yorker
doczepka piórka - New Yorker

15 komentarzy:

  1. kocham sh za takie perełki, cudowna ta spódnica, jej kolor jest przepiekny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. perełkę trzeba było niestety o połowę skrócić i sporo zważyć, ale opłaciło się:)

      Usuń
  2. No to niezły tłuścioszek był z Twojego Synka!Zwłaszcza gdyby leżał wtedy obok moich dzieci( 1960g, 2160g)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. maluszki te Twoje dzieci:) drugie najmniejsze dziecko jakie widziałam miało już 3400

      Usuń
    2. Moja ważyła dokładnie 2690 ale była stosunkowo długa, bo 56cio centymetrowa, a co za tym idzie strasznie chudziutka, nadgarstek miała jak mój palec wskazujący. Na początku nie wiedziałam jak mam się do niej zabrać żeby nie uszkodzić tych kruchych kosteczek ale bardzo szybko doszłam do wprawy. Leżała 4 doby w inkubatorze, a ja non stop płakałam widząc matki tulące swoje dzieci, no i wisiałam na tym inkubatorze z pociętym brzuchem. A pierwsze przewijanie to też był niezły hardkor, tylko, że na sali ze mną leżała dziewczyna, która 5 lat byłą pielęgniarką na noworodkach, cesarkę miała pół godz po mnie, także miał mnie kto nauczać na bieżąco;)
      Naprawdę fajnie czyta się to, co piszesz, dosłownie jednym tchem.

      Usuń
  3. Ja też pamiętam te pierwsze, błogie sam na sam - tylko Ty i maluszek - chwile, których nigdy się nie zapomina... Przewijać, karmić taką drobinkę to faktycznie nie jest proste, tym bardziej dla młodej mamy. Szybko jednak doszłaś do wprawy. Piękne te Twoje wspomnienia i cudownie opisane.
    Fajna koszula a spódniczkę uwielbiam za kolor i krój.
    Miłego weekendu Aniu.

    OdpowiedzUsuń
  4. ładnie wyglądasz na twarzy,taka wypoczęta i zrelaksowana :)
    ja duzo nauczyłam się w Liceum Medycznym odnośnie dziecka,pielęgnacji itd,dlatego zaraz wiedziałam co i jak robić,a mało tego,wydawało mi się że sama robię wszystko najlepiej :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie się czyta takie Twoje wspomnienia z macierzyństwa, w którym jeszcze mnóstwo przed Tobą."
    Szczerze mowiac, to zazdroszcze figury, bo wiele kobiet po urodzeniu dziecka- nie ważne czy rok, czy 5 lat - nie wyglądają zbyt dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  6. nowa torebka chwilowo wyparła żółtka :D a piszesz tak, że czyta się jednym tchem.... i czeka na dalszą część :)

    OdpowiedzUsuń
  7. super tekst:) bardzo fajny look:)
    obserwuję, żeby czytać dalej:)
    Pozdrawiam i dziękuję
    Monika:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Spódniczka ukradła moje serce :)
    Pozdrawiam KK

    OdpowiedzUsuń
  9. Prześliczna spódniczka, bardzo lubię ten kolor :)
    bardzo dziękuję za odwiedziny, dodaję.

    OdpowiedzUsuń
  10. świetny outifit, bardzo mi się podoba twój styl. jest taki unikatowy. jesteś bardzo ładna, super! świetne zdjęcia, poprostu magia!
    uwielbiam ten blog. dodaję do followersów i tymczasem zapraszam do siebie:
    http://coeursdefoxes.blogspot.com/
    napewno tu jeszcze nie raz zajrzę :)
    X

    OdpowiedzUsuń

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję:) :) :)

Autorka bloga nie odpowiada za treść komentarzy zamieszczonych przez czytelników