wtorek, 25 lutego 2014

Dres i girlanda dla dziecka mojego autorstwa

Uwielbiam polską bawełnę! Przynajmniej od tego Łódzkiego producenta. Nie dość że milusia to nie śmierdzi. Może to was zdziwi, ale bardzo zwracam uwagę na takie rzeczy. Jestem alergikiem (jak już wiecie :)) i zapach chińskich tkanin nie ma racji bytu w mojej obecności. Przetrwa tylko jedno z nas, albo ja albo chiński zapach.
Powstał dres, cały komplet. Na zwykłej maszynie. Z własnego wykroju (w sumie prostego, podstawowego). Na overlocku było by za pewne o wiele ładniej niestety w tym momencie nie posiadam.
Jest jeszcze girlanda. Z ozdobami z filcu.

czwartek, 13 lutego 2014

Zima, zima, zima





Około listopada postanowiłam zaopatrzyć się w śniegowce.  Przy takich zimach wróżę im długi żywot. Sprawdziły się świetnie. Cieplutkie i nieprzemakalne. 

piątek, 7 lutego 2014

Wyniki konkursu z Moodo

Dziękuje wszystkim za udział, mam nadzieję niedługo będzie kolejna okazja do złapania nagrody:)
Wybór trudny, bardzo trudny....

niedziela, 2 lutego 2014

Dlaczego ja? Czy można w 100% zaakceptować niepełnosprawność

Po fazie radości związanej z postawieniem właściwej diagnozy. Po informacji, że to dziwne coś można opanować lekami (nie wyleczyć, ale zawsze to coś). Po nadziejach związanych z "pacjent przyjmuje leki i jego organizm ma przywrócone normalne funkcje" przychodzi rzeczywistość, weryfikacja, górki, dołki i pagórki.
Przychodzi rozczarowanie bo przecież "pacjent przyjmuje leki i jego organizm ma przywrócone normalne funkcje" to ja się pytam gdzie te normalne funkcjonowanie? i dlaczego ktoś mnie tak bezczelnie i paskudnie oszukał? Nie, nie lekarze - oni nic mi nie obiecywali i słusznie.
A potem pytam DLACZEGO JA???? Tak pytam średnio trzy -pięć razy do roku. Zawsze wtedy gdy omija mnie coś tylko i wyłącznie przez moją chorobę. Wtedy jestem zła, niesamowicie zła.
Nikt nie wybiera choroby ani niepełnosprawności, nikt nie stoi po nią w koleje, nikt nie zebrał jej w lesie do koszyka. Przychodzi z nami na świat albo przyplątuje się z czasem.
 Czasem nagle urywa się film i budzimy się gdzieś indziej, a zza rurki od respiratora szukamy wzrokiem nogi...